Dlaczego warto jeździć na gokartach i jak zacząć uprawiać karting zawodowo zapytaliśmy Rafała Rulskiego, kierowcę wyścigowego i właściciela szkoły jazdy sportowej 4race.

Rafał Rulski, kierowca wyścigowy i właściciel szkoły jazdy sportowej 4race

Wielu kierowców rajdowych i wyścigowych rozpoczyna karierę od kartingu. Robert Kubica podkreśla wręcz, że karting to podstawa. Dlaczego jest to tak ważne?

Gokartami mogą jeździć już 4-letnie dzieci (kategoria Pufo), dlatego wielu zawodników zaczyna przygodę z motosportami właśnie od kartingu. Dzieci szybko oswajają się ze sportem, uczą, jak radzić sobie z tłumem widzów i innymi zawodnikami na torze. A przede wszystkim trenują skupienie, które bardzo się przydaje, gdy przesiadają się do samochodów wyścigowych.

Jaką drogę przechodzą zawodnicy?

Dzieci w wieku 6-8 lat mogą już zacząć jeździć na gokartach. Kilkulatki osiągają prędkości nawet 50-60 km/h. Od 6. roku życia mogą też uprawiać karting wyczynowo, w tym celu muszą zdobyć licencję. Od 8 lat zaczyna się kategoria junior, a od 16 lat kategoria senior. W kartingu nie ma za to podziału na płeć, kobiety z powodzeniem ścigają się z mężczyznami. Gokarty to dobra dyscyplina dla dzieci, adrenalina i zdrowa rywalizacja. Atrakcyjna alternatywa np. dla gier komputerowych, dlatego często taka rozrywka przeradza się w fajną pasję na całe życie.

Jak można otrzymać licencję?

Aby zdobyć licencję trzeba zgłosić się do klubu kartingowego i zdobyć rekomendację 2 osób. Opłata wpisowa to koszt 150 zł. Należy przejść badania lekarskie, np. w Warszawie w Klinice Sportu na Skrze. Gdy uzyskamy niezbędne dokumenty i badania, możemy przystąpić do egzaminu. Egzamin składa się z części teoretycznej, w której trzeba wykazać się m.in. znajomością flag na torze (to jedyny język, jakim sędzia komunikuje się z zawodnikami) oraz praktycznej.

Szkolenia w 4race odbywają się na profesjonalnych gokartach

Jak długo trzeba trenować, aby móc podejść do egzaminu?

Zazwyczaj wystarczy jeden sezon treningów. Szkolenie można wykupić w profesjonalnej szkole jazdy sportowej, np. w 4race organizujemy cotygodniowe szkolenia na Autodromie Słomczyn.

Jak wygląda szkolenie?

U nas szkolenia odbywają się w środy, od 11 do 12 jest część teoretyczna. Opowiadamy, jakie są zasady jazdy po torze, co oznaczają linie, jak hamować, skręcać itd. Od 12 do 16 trenujemy na torze. Każdy kursant jeździ przez 15 minut z przerwami 15 minut, łącznie wykonując ok 140 okrążeń. Jazda gokartem wymaga ogromnej siły fizycznej, więc dłuższa jazda jest na początku obciążająca. Taką sama drogę przechodzą dzieci i dorośli, którzy chcieliby uprawiać karting wyczynowo.

Czy to jest drogi sport? Z jakimi kosztami trzeba się liczyć?

Niestety karting to droga dyscyplina. Jeden trening to koszt 1500 zł. Jeśli ktoś myśli o zawodowym kartingu to może kupić gokarta, używany to wydatek dla dorosłego 10-14 tys. zł, a dla dziecka 6-8 tys. zł. Dochodzą koszty opon, serwisu, transportu, stroju, kasku itd. Można gokarta trzymać w naszej szkole, wówczas płaci się każdorazowo 500 zł za przygotowanie pojazdu przez mechanika do treningu.

Jak rozwinięte są imprezy kartingowe w Polsce? 

W Polsce odbywa się coraz więcej zawodów. Ale nie jest to tak rozwinięta dyscyplina, jak np. we Włoszech, które są ojczyzną motosportów. Chociaż karting wymyślili angielscy lotnicy podczas II wojny światowej. Gdy nie latali, zapełniali sobie czas wyścigami na gokartach z przerobionych wózków, które służyły do transportu samolotów. Ale to Włochy są mekką kartingu. Włosi robią najlepsze gokarty, silniki, opony i eventy. I dlatego profesjonalni polscy kierowcy zimą jeżdżą na treningi do Włoch, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.

A jak wygląda sezon w Polsce?

Sezon zaczyna się w kwietniu i kończy w październiku. Aby jeździć na zewnątrz, musi być co najmniej 5-10 stopni na plusie. Wtedy opony dobrze się rozgrzewają. Ale szkolenie zacząć można o każdej porze roku. Zimą trenujemy więc na hali, organizujemy szkolenia team-racingowe na symulatorach (koszt treningu to 300 zł). Treningi na symulatorach są ważnym elementem, tak samo jak praca nad kondycją. Zawodnicy muszą regularnie ćwiczyć, aby być w dobrej formie. Karting wymaga ogromnej siły fizycznej.

Jakie błędy najczęściej popełniają kierowcy, którzy trafiają na kurs?

Przede wszystkim przyzwyczajeni jesteśmy do jazdy wąskim pasem jezdni, a w kartingu należy wykorzystywać całą szerokość toru. Opanowanie jazdy całym torem, od zewnętrznej do wewnętrznej krawędzi, zajmuje nieco czasu.

A czy takie szkolenie może przydać się w codziennej jeździe samochodem?

Oczywiście. Gokarty są bardzo czułe na ruchy kierownicy, nie mają zawieszenia ani amortyzacji, więc każdy ruch rezonuje w ciele. To sprawia, że poprawia się szybkość reakcji i wyczucie kierownicy. To przydaje się na drodze, gdy nagle wyskakuje na jezdnię dziecko, traktor czy trzeba wyminąć inne auto. Dzięki treningom kartingowym jeździmy bezpieczniej. Kierowcy uczą się też jak radzić sobie z nadsterownością, czyli sytuacją, gdy odpływa tył pojazdu i podsterownością, gdy odpływa przód.

Powiedział Pan, że dziecięca jazda gokartem może przerodzić się w pasję na całe życie. Tak było w Pana przypadku, prawda?

Tak, miłość do sportów motorowych zaszczepił mi mój tata, miłośnik Formuły 1. Gdy byłem mały kupił mi gokarta i zacząłem jeździć po dziecięcym miasteczku ruchu drogowego, które znajdowało się warszawskim Żoliborzu. Powstała tam też szkoła jazdy i wypożyczalnia gokartów. Ktoś powiedział, że mam talent, szybko się uczę i warto by to wykorzystać. Wtedy trafiłem do Klubu Rzemieślnik i tak zaczęła się moja przygoda ze sportem kartingowym, a potem wyścigami samochodowymi. Warto zwrócić uwagę, że kierowca wyścigowy i rajdowy to nie to samo, choć wiele osób stosuje te pojęcia zamiennie. Wyścigi dotyczą jazdy po nawierzchni asfaltowej, a rajdy odbywają się po różnych nawierzchniach, ale zawsze z druga osobą – pilotem.

Jeśli się uczyć, to tylko od najlepszych. Wybierz trenera z doświadczeniem popartym sportowymi osiągnięciami.

Ta przygoda z gokartami okazała się bardzo owocna, proszę opowiedzieć o swoich sukcesach.

Byłem parokrotnym Mistrzem Polski, a moim największym osiągnieciem było zajęcie 6. miejsca w Finale B Mistrzostw Europy w 1996 r. Byłem 24. na 260 zawodników w klasyfikacji europejskiej. Później przeszedłem na wyścigi samochodowe. Startowałem w Pucharze Alfy Romeo 156, sezon trwał 4 lata i trafiłem na podium na 1., 2. i 3. miejsce. Jeździłem też 2 lata w Pucharze VW Castor Cup, również dwa razy byłem na pudle, na 2. i 3. miejscu. Dwa razy startowałem w zawodach organizowanych przez Porsche, potem brałem udział w wyścigach długodystansowych, 2- i 6-godzinnych. Niestety nabawiłem się kontuzji ręki i coraz trudniej było o sponsorów, a udział w takich imprezach to spory wydatek. Na przykład wypożyczenie samochodu, aby wystartować na Rajdzie Barbórki to koszt 40 tys. zł. Stwierdziłem więc, że czas znaleźć jakieś stabilne zajecie zarobkowe i zacząłem pracować w firmie ojca produkującej instalacje przemysłowe. Założyłem też szkołę jazdy sportowej 4race.

I zaraża Pan innych pasją do motosportów.

Tak, staram się promować karting w Polsce. Myślę, że powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 zaowocuje wzrostem zainteresowania. Naprawdę warto spróbować jazdy na gokartach. To piękna przygoda, wspaniała sportowa atmosfera i wielkie emocje. A przy tym umiejętności zdobyte na torze można wykorzystać w codziennej jeździe, zapewniając swoim najbliższym bezpieczeństwo na drodze.

Dziękujemy za rozmowę.

 

Rafał Rulskikierowca wyścigowy, samochody wyścigowe to jego pasja od ponad 20 lat. Karierę kartingową rozpoczął w 1992 r., w 1996 r. zajął 6. miejsce w Kartingowych Mistrzostwach Europy. W sezonie 2002/2003 został uznany za talent sezonu w wyścigach Pucharu Alfy Romeo. W 2007 i 2009 r. zdobył Mistrzostwo Polski w Wyścigach Samochodowych i 3 miejsce w zawodach BMW IS CUP w 2014 r. W latach 2012 i 2015 startował w Rajdzie Barbórki. Właściciel szkoły sportowej jazdy 4race, prowadzi szkolenia kartingowe oraz samochodowe, przygotowuje do zdobycia profesjonalnej licencji wyścigowej. Ambasador marki Dunlop.