Katarzyna Kulpa, autorka popularnego bloga Stanikomania, jest jedną z pierwszych popularyzatorek brafittingu w Polsce i przeciwniczką body shamingu. W wywiadzie dla goodie opowiedziała, dlaczego dobry biustonosz jest ważny, jak go dobrać oraz co jest teraz na topie w bieliźnie. A także o tym, dlaczego piersi wciąż są tematem tabu.

Katarzyna Kulpa, autorka bloga Stanikomania.pl i popularyzatorka braffitingu

Brafitting to wiedza o tym, jak dobierać biustonosz. Nie ma specjalistów od fig czy skarpet, czemu akurat biustonosz wymaga specjalistycznej wiedzy?

Przy dopasowaniu biustonosza trzeba brać pod uwagę niezwykle dużo zmiennych. Nasze piersi mają różną wielkość, rozumianą nie tylko jako parametr „wystawania do przodu”, ale także szerokość, wysokość, miejsce umieszczenia na klatce piersiowej (wysokość i rozstaw) oraz oczywiście obwód klatki piersiowej pod biustem. Poza tym biustonosz, zwłaszcza na fiszbinach, jest znacznie mniej elastyczny niż skarpety czy majtki – rozciągliwe są przeważnie tylko pas i ramiączka. Dlatego dopasowanie musi być po prostu dokładniejsze, by było nam wygodnie. Głębokość miseczki, rozstaw fiszbin, to tylko niektóre parametry, które muszą się zgadzać z kształtem naszych piersi. Warto pamiętać też o tym, że nie na dwóch takich samych biustów.

Dobrze dobrany biustonosz to inwestycja w zdrowie, choć istnieje też wiele mitów (np. że chroni przed rakiem piersi). Jak rzeczywiście wpływa na nasz organizm?

Mam wrażenie, że wpływ biustonoszy na nasze piersi jest ostatnio nieco demonizowany. Kobiety pytają mnie czasem, czy złym biustonoszem nie „zniszczą” sobie piersi, czy powinny martwić się śladami na skórze po zdjęciu stanika itp. Odpowiem tak: wszystko jest ok, jeśli ślady znikają, a piersi nie bolą. W przeciwnym razie trzeba dobrać inny biustonosz, który będzie mniej cisnął. Rzecz jasna, noszenie niewygodnego, niedopasowanego biustonosza jest nieprzyjemne, obniża jakość życia i negatywnie wpływa na psychikę, jak każdy większy dyskomfort czy ból. A stanik, w którym źle wyglądamy, obniża nam samoocenę. Jednak nie przesadzajmy z lękiem o biust – niedobry stanik raczej nie wywoła problemów zdrowotnych w samych piersiach.

Jest jedna sytuacja, w której dobry biustonosz zdecydowanie poprawia zdrowie (a niedobry może zaszkodzić). W przypadku dużego, ciężkiego biustu źle dopasowany, niepodtrzymujący piersi biustonosz negatywnie wpływa na postawę ciała, prowokując garbienie się. Może być przyczyną bólu czy zmian zwyrodnieniowych w okolicy kręgosłupa piersiowego i barków (np. wdowi garb). Dobry biustonosz natomiast zachęca do przyjmowania wyprostowanej postawy z otwartą klatką piersiową. Mówią o tym fizjoterapeuci – polecam wywiad, który przeprowadziłam z fizjoterapeutką Joanną Tokarską, która dokładnie wyjaśnia mechanizm tego zjawiska.

Biustonosz typu High Apex to jeden z najmodniejszych fasonów obecnie (Triumph)

Porządny biustonosz potrafi też ukryć niedoskonałości i wyeksponować atuty. Jak może zmienić naszą sylwetkę?

Zadaniem biustonosza jest przede wszystkim podtrzymanie i podniesienie biustu, zwłaszcza u tych z nas, które dysponują dużymi i bardzo dużymi piersiami. Uniesienie ich powoduje optyczne wysmuklenie figury, ponieważ biust „odkleja” się od brzucha i odsłania talię. Nawet gdy nie możemy poszczycić się wąską talią, wyglądamy zgrabniej. Biustonosz zatem poprawia wygląd, to znaczy zbliża naszą sylwetkę do tego, co jest powszechnie uznawane za ładną, kobiecą figurę – do kształtu klepsydry. To oczywiście ten moment, w którym biustonosz działa w służbie kanonów piękna. Lubię jednak podkreślać, że nie każda z nas musi podążać za kanonem. Wielu z nas jest po prostu wygodniej na co dzień w biustonoszu niż bez. Warto o tym pamiętać, gdy rozmawiamy o modnej ostatnio rezygnacji ze stanika. Jestem za! Ale tylko wtedy, gdy kobieta rzeczywiście wybiera komfort, a nie ulega modzie.

Na rynku mamy najróżniejsze modele i kroje. Czym się kierować? Czy są modele, które leżą dobrze na każdym biuście?

Nie ma biustonosza, który leżałby dobrze na każdym biuście. Każda z nas musi trochę poznać swoje piersi w różnych biustonoszach, a także dostosować kroje do noszonych ubrań. Do głębokiego dekoltu wybierzemy stanik typu plunge, do mniej głębokiego – balkonetkę albo full-cup (pełną miseczkę). Nisko zabudowany half-cup nie sprawdzi się na bardzo dużych, wiotkich piersiach – takie wymagają nieco większego zabudowania i bardziej obejmującej konstrukcji. Z kolei małe piersi „zginą” w wysokim full-cupie. Najlepszą metodą dobrania biustonosza do naszych potrzeb są przymiarki, przymiarki i jeszcze raz przymiarki. Warto wybrać się do sklepu z dużym wyborem i dobrymi brafitterkami, jednak na zakupach warto też zachować swój rozum. Brafitterka nie wie, jak czujemy się w danym biustonoszu – dajmy sobie prawo do wahania i wielu porównań przed ostateczną decyzją o zakupie.

Jakie podstawowe błędy robią kobiety, wybierając biustonosz?

Najczęściej popełnianym błędem jest wybieranie zbyt małego rozmiaru miseczki przy zbyt dużym rozmiarze pod biustem. W ten sposób często próbujemy zmieścić się w okrojony zakres rozmiarów miseczek dostępny w sklepie. Oczywiście zdarzają się też inne błędy (niektóre kobiety np. „nadgorliwie” wybierają biustonosze za ciasne pod biustem), ale ten jest zdecydowanie najczęstszy. Popełnianie go powoduje, że piersi nie mieszczą się w miseczkach, są ściskane fiszbinami (to boli!) i wydostają się poza krawędź miseczek. Natomiast za luźny tył biustonosza podnosi się na plecach ku górze, ciągnięty przez piersi ściągające przód stanika w dół. Ramiączka cisną nas w ramiona, słabo podtrzymane piersi się kołyszą. Tak niedopasowany biustonosz jest nie tylko niewygodny, ale i szkodliwy, ponieważ skłania do przyjmowania zgarbionej postawy.

A kolory? Czy Polki są odważne w tym temacie? Wychodzimy poza biały, cielisty i czarny?

Każdy właściciel sklepu z bielizną powie, że większość sprzedaży to tak zwana baza, czyli trzy kolory podstawowe. Nie ma jednak dobrego salonu bez kolekcji sezonowych, czyli w modnych w danym sezonie kolorach i wzorach, a z tego, co wiem, producenci nie narzekają na brak zbytu dla barw. Polki lubią kolory, część z nas chce też odreagować dawne czasy, gdy było ich w bieliźnie bardzo mało. Zwłaszcza klientki o grubszych portfelach, które barwy podstawowe już mają w szafie i stać je na ich regularną wymianę, chętnie sięgają po kolor.

Warto też wspomnieć o biustonoszach dla kobiet w ciąży. Jaki powinien być biustonosz kobiety ciężarnej?

Przede wszystkim dostosowany do jej aktualnego rozmiaru. On się oczywiście zmienia, ale za tymi zmianami trzeba podążać – nie ma wyjścia. Lekko elastyczne miseczki i powiększony zakres regulacji pod biustem bywa pomocny. Jednak nie zawsze wystarcza na całą ciążę, nie wspominając już o karmieniu, i czasem trzeba po prostu kupić nowy biustonosz.

Dobry biustonosz jest też niezbędny w okresie laktacji, nie tylko ze względu na mechanizm ułatwiając odpięcie jednej miseczki i nakarmienie dziecka. Wiele kobiet boi się przecież, że po zakończeniu karmienia będzie zbierać piersi z podłogi… Da się tego uniknąć?

Dobry biustonosz, zwłaszcza przy większym biuście, przydaje się zawsze, po prostu dla wygody i zachowania swobody ruchów. W czasie karmienia, gdy piersi się powiększają i są ciężkie od pokarmu, brak podtrzymania może być jeszcze bardziej niekomfortowy. Biustonosz jednak nie uchroni nas przed zmianami, które zachodzą w piersiach w czasie ciąży (wbrew pozorom to nie karmienie, a sam fakt bycia w ciąży, zmienia strukturę piersi). Po karmieniu ilość tkanki gruczołowej zmniejsza się i piersi wydają się „puste”, miejsce to jednak z czasem wypełnia tkanka tłuszczowa. Jest to proces naturalny i biustonosz raczej go nie przyspieszy, choć wcześniej może trochę zapobiegać rozciąganiu skóry. U niektórych kobiet piersi po ciąży mocno się zmieniają, u innych zmiany nie są zbyt widoczne. Nie są mi jednak znane żadne badania, według których noszenie biustonoszy zapobiegałoby opadaniu piersi – nośmy je więc dla wygody, nie traktując ich jako cudownego środka na poprawę wyglądu biustu.

Panache Sport dostępny w szerokim zakresie rozmiarowym od miseczki B do J, w obwodach od 60 cm pod biustem

Niewiele kobiet wie, że również dla sportsmenek są specjalne kolekcje. Jaki powinien być dobry sportowy biustonosz?

Głównym zadaniem biustonosza sportowego jest unieruchomienie biustu. Innymi słowy, piersi w czasie ruchu powinny jak najmniej się kołysać. „Skakanie” piersi jest uciążliwe, bywa krępujące, potrafi też wywoływać ból piersi, czasem bardzo dotkliwy. Dlatego dobry stanik sportowy przede wszystkim „przytwierdza” piersi do klatki piersiowej. W tym celu powinien być zabudowany i mało elastyczny. Ramiączka i tył powinny być szerokie, tak by ciężar piersi był rozłożony na maksymalną powierzchnię. Biustonosz może mieć fiszbiny (poprawiają podtrzymanie zwłaszcza dużego biustu), najlepiej jednak, by były umieszczone w miękkiej sprężystej otoczce, tak by na pewno nie uwierały i nie obcierały skóry. Wreszcie materiały: przyjazne dla skóry, oddychające. Specjalistyczne biustonosze sportowe są uszyte z materiałów technicznych i takie właśnie powinnyśmy wybierać, zwłaszcza do dynamicznej aktywności, jak bieganie.

To teraz porozmawiajmy o trendach. Ostatnio modne zrobiły się biustonosze paseczkowce, półgorsety, high-apexy. Co się teraz nosi pod ubraniem, jakie fasony, kolory i wzory?

Modna bielizna przede wszystkim nie chowa się pod ubraniem, lecz wydostaje się spod niego na światło dzienne. Najczęściej dzieje się to w dekolcie (z przodu albo z tyłu) – stąd wszelkie paseczki, ozdoby zakładane na biustonosz lub dopinane, typu uprzęże w stylu bondage, czy też subtelniejsze koronkowe kołnierzyki, aplikacje, koronkowe „plecy”. Można też pozwolić całemu biustonoszowi prześwitywać przez półprzejrzystą bluzkę. Półgorset możemy schować pod bluzką – ale także pozwolić mu wyjrzeć, gdy potraktujemy go jako top. Oczywiście tego typu stylizacje nie na każdą okazję się sprawdzają – możemy ograniczyć się do fasonu, który nie wygląda na zewnątrz. High-apeksy to bardzo modny fason, w którym miseczki dzięki koronkowym wstawkom przy ramiączkach przypominają koronkowe trójkąty. Jeśli chodzi o wzornictwo, króluje bogata koronka i hafty na tiulu, dużo mniej jest nadruków. Kolejnym mocnym trendem jest wciąż minimalizm, który dobrze się sprawdza przy wspomnianych „paseczkowcach”, a także w swoim spokojniejszym, komfortowym, ekologicznym wcieleniu, bliskim bieliźnie sportowej i loungewear. W dziedzinie fasonów wciąż mamy ofensywę miękkich braletek i myślę, że potrwa ona jeszcze jakiś czas. W kolorach, oprócz klasycznej czerni, przeżywamy prawdziwy boom na barwy skóry, czyli najróżniejsze odcienie cielistości (która, pamiętajmy, nie ogranicza się do jasnego beżu), często połączone z czernią (styl vintage, buduarowy), a obecny i przyszły sezon to dużo „makijażowych” odcieni różu, rudości, zielenie, szarość i elementy metaliczne.

A czy w bieliźnie erotycznej też pojawiają się jakieś ciekawe trendy?

Przede wszystkim ostatnie lata to więcej elegancji w bieliźnie erotycznej. Mniej „plastikowej” estetyki, a więcej wysmakowanych, nieraz bardzo luksusowych projektów, spod znaku BDSM (uprzęże, plecionki, lateks, metalowe elementy), ale nie tylko. Granice między bielizną erotyczną a codzienną zacierają się – lubimy nosić się seksownie pod ubraniem, a jednocześnie od erotycznych fatałaszków wymagamy, by nadawały się nie tylko do zdejmowania. Niech więc biustonosze dobrze podtrzymują biust i nie uwierają, oprócz tego, że cieszą oko. Najogólniej – teraz to kobiety wybierają bieliznę erotyczną dla siebie, musi więc być taka, w której to one czują się sexy – dostoswana do ich kształtów i wymiarów oraz doskonała jakościowo.

Wiele Pani czytelniczek narzeka na polskich producentów bielizny, niewielki wybór rozmiarów i fatalną obsługę w sklepach. Mimo popularyzacji brafittingu, w wielu miastach Polski nie sposób dostać porządnego biustonosza. Czy właśnie ta sytuacja skłoniła Panią do założenia bloga i edukowania Polek?

Brak dobrej bielizny w sklepach skłonił mnie najpierw do poszukiwań stanika dla siebie, a potem – do podzielenia się wynikami moich odkryć z innymi kobietami. Stanikomania w tym roku obchodziła już jedenaste urodziny – w czasach, gdy założyłam blog, sytuacja na rynku była znacznie gorsza niż obecnie i dosłownie nie miałam w co ubrać swojego niemałego biustu 36G/80H (dziś nazywam go średnio dużym, bo wiem, że są dużo większe!). Dlatego zaczęłam szukać za granicą przez internet i dowiedziałam się o istnieniu brytyjskich marek bielizny o zakresie rozmiarów, o którym w Polsce nie było co marzyć. Miseczka G czy H była u nas czymś niewyobrażalnym, podobnie jak rozmiar pod biustem 65 czy 60. Teraz co prawda nadal trudno kupić taki rozmiar w sieciówce, ale dobre salony oferują nawet znacznie większe rozmiary miseczek, a wielu polskich producentów bielizny ma je w swojej ofercie (nie wspominając o imporcie brytyjskich marek „D+”). Polska stała się wręcz biustonoszowym Eldorado dla wielu klientek spoza naszego kraju.

Kobiety pokochały “paseczkowce” (Marilyn, biustonosz dostępny wyłącznie w komplecie)

Skąd ta zmiana na plus?

Ogromną rolę w tym procesie odegrały social media i oddolny, konsumencki ruch klientek, w którym uczestniczyłam i starałam się wspierać przy pomocy bloga i innych kanałów. Jednak mimo że w naszym kraju powstało mnóstwo świetnych bieliźnianych biznesów – nie tylko salony brafittingowe, ale też firmy producenckie i sklepy internetowe, i wiele z nas nauczyło się brafittingu, wciąż kobiety w mniejszych ośrodkach nie mają równego dostępu do biustonoszy w dużym wyborze. Staram się więc popularyzować wiedzę o dobieraniu biustonosza, tak by każda z nas była w stanie poradzić sobie bez pomocy fachowczyń, a odpowiednio dopasowany stanik znaleźć w internecie. Wbrew pozorom, da się kupić dobrze dobrany biustonosz zdalnie (nie są to zakupy „bez przymierzania” – przymierzamy w domu, gdy nie pasuje – odsyłamy!), wymaga to tylko trochę więcej cierpliwości (uśmiech). A uczucie, gdy zakładamy wreszcie bieliznę pasującą do naszego ciała, a nie wciskamy się w coś niedopasowanego, jest nieporównywalne z niczym innym!

Osobom poszukującym porady polecam oczywiście blog (a w nim m.in. poradnik Jak dobrać stanik oraz słowniczek stanikowy i kontakt ze mną (chętnie odpowiem na każde pytanie!), a także grupę facebookową „Stanikomaniaczki – jak dobrać biustonosz”. Prowadzę też listę dobrych salonów z bielizną – Spis Dobrych Sklepów .

Na koniec chcielibyśmy Panią zapytać o społeczność, jaką zbudowała Pani wokół swojego bloga. Jest Pani wielką przeciwniczką body shamingu, czyli krytykowania ciała. Uczy Pani kobiety samoakceptacji, odwagi, sama zresztą też często prezentuje Pani nowe modele na sobie. Kobiety wstydzą się swoich piersi? Z czego to się bierze?

Piersi to w naszej kulturze tabu i coś, co trzymamy w ukryciu, a przede wszystkim nie ujawniamy ich naturalnej formy. Większość z nas nosi biustonosze, które podnoszą biust, dlatego na co dzień otaczają nas przede wszystkim uniesione, wymodelowane, krągłe biusty. Wiele kobiet zna piersi innych kobiet głównie z reklamy bielizny (czyli zdjęć wyselekcjonowanych modelek poddanych mocnej obróbce graficznej) albo pornografii. Ten obraz naprawdę bardzo znacząco odbiega od przeciętnej (uśmiech). Trudno się dziwić, że mało która kobieta jest z kształtu swoich piersi zadowolona. Jesteśmy zakompleksione, a biust to jeden z największych kobiecych kompleksów. Za duży, za mały, za bardzo jakiś tam…
Moim zdaniem jest to jeden z powodów, dla których tak długo czekałyśmy na sensowny rozwój produkcji biustonoszy i dostosowanie jej do realnych, niezwykle różnorodnych wymiarów kobiecych piersi. Przeciętna kobieta przymierzając biustonosz w sklepie do niedawna uważała, że jeśli nie pasuje, to znaczy, że to z jej piersiami jest coś nie tak, nie z biustonoszem. Żaden rozmiar ani fason nie leży do końca dobrze? No przecież niemożliwe, żeby w sklepie był za mały wybór – mamy wolny rynek i konkurencję, a to taka renomowana marka. To na pewno przez te moje „niewymiarowe” piersi… Sprzedawczynie w sklepach niestety nie wyprowadzały nas z błędu, a wręcz przeciwnie, i niestety nadal zdarza się kobietom słyszeć „na taki biust biustonoszy się nie produkuje”. Trzeba było buntu i zmiany świadomości samych kobiet, by coś mogło zacząć się zmieniać.
Musimy uwierzyć w to, że nasze ciała są ok takie jakie są, i że to bielizna i ubrania powinny się do nich dostosować, a nie – odwrotnie. Nie wymagając, nigdy nie dostaniemy tego, czego potrzebujemy. Pozytywny stosunek do własnego ciała, wiedza o nim i o tym, jak różnorodni są ludzie i jak szerokie są biologiczne normy ludzkiego wyglądu, przyznanie sobie prawa do nie wyglądania „jak z reklamy”, jest fundamentem dbałości o dobre samopoczucie i zdrowie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Ciałopozytywność jest po prostu konieczna, byśmy mogły – i mogli – żyć pełnią życia!

Dziękujemy za rozmowę.

 

Katarzyna Kulpa – z wykształcenia sinolożka, tłumaczka i redaktorka, z zamiłowania i powołania – blogerka i rzeczniczka ciałopozytywności. Blog Stanikomania powstał w 2007 roku jako pierwszy blog o bieliźnie damskiej w Polsce. Popularyzuje brafitting i wiedzę o tym, że nie ma „niewymiarowych” biustów, a tylko niedopasowane staniki. Zakupoholiczka i niestrudzona recenzentka bielizny (rozmiar biustonosza: 36G/80H). Opiekunka dwóch kotów: Tymoteusza i Franciszka. Mieszka w Warszawie.